Część I

WYDAWNICTWO PODZIEMNE: Antykomunizm jest stanem ducha, jedynym konstruktywnym stanowiskiem dla przyzwoitego człowieka w dzisiejszych czasach.  „Jeżeli nie jesteś aktywnym antykomunistą, to mijasz się z sednem współczesnego świata”, jak Pan to określił.  Gdy tyle różnych ideologii współzawodniczy o uwagę człowieka, w miarę łatwo zmącić naszą władzę rozumowania, łatwo zatracić zdrowy rozsądek i poczucie przyzwoitości.  Wszyscy potrzebujemy jakiejś busoli, potrzeba nam gruntu pod nogami.  Znaleźliśmy taki grunt w pisarstwie Józefa Mackiewicza.  Jaka była Pańska droga do antykomunizmu?

TREVOR LOUDON: Moja droga do antykomunizmu zaczęła się od mego nauczyciela ekonomii.  Jako nastolatek, byłem typowym nowozelandzkim socjalistą.  Zdecydowanie po lewej stronie.  Tymczasem on nauczał o wolnym rynku, który jest lepszym szlakiem do dobrobytu niż państwowy socjalizm.

Potem czytałem autorów takich jak Ayn Rand (choć odrzuciłem jej wojujący ateizm), Bastiat, Leonard Reed, Ludwig von Mises itp.  Byłem już wówczas antysocjalistą, ale brakło mi głębszego zrozumienia ruchu komunistycznego.  Sądzę, że jest to częsta słabość wśród wielu ludzi interesu i zwolenników wolnego rynku.  Uważają, że komunizm jest jedynie systemem gospodarczym, który może zostać pokonany przy pomocy bardziej skutecznej ekonomii politycznej.

Niestety, jest to złudzenie.  Komunizm to system totalitarny, który dąży do całkowitej władzy nad wszystkimi ludźmi na kuli ziemskiej.  Będzie używał ekonomii, religii, podziałów rasowych i różnic kulturowych, aby zniszczyć wszystko, co stanie mu na drodze.  Wielu uważa, że Chiny i Wietnam nie są już komunistyczne, ponieważ pozwalają na działalność gospodarczą.  To poważny błąd.

Zwróciłem się ku prawdziwemu antykomunizmowi w latach 80. Spotkałem holenderskiego Nowozelandczyka, który dokonał infiltracji prosowieckiej Socjalistycznej Partii Jedności dla naszych służb bezpieczeństwa.  W 1983 roku jako „fałszywy” komunista szkolił się w leninowskim Instytucie Szkolnictwa Wyższego na Leningradzkim Prospekcie w Moskwie.

Pomagał sowieckim instruktorom w planowaniu nowozelandzkich ustaw antynuklearnych, które zniszczyły australijsko-nowozelandzko-amerykański sojusz militarny zaledwie w kilka lat później.  Nowa Zelandia nie była nawet głównym przedmiotem operacji.  Prawdziwym celem było wzmocnienie i zdopingowanie europejskiego ruchu pokojowego; ruchu, który miał zniszczyć NATO.  Miało to umożliwić sowiecki podbój całej Europy.

Sowieci nie planowali antyamerykańskiej kampanii, gdyż podczas II wojny światowej Nowa Zelandia została uratowana przed japońską inwazją przez Amerykę.  Nowozelandczycy byli wdzięczni i w większości pro-amerykańscy.  Kampania musiała mieć motyw popierania nowozelandzkiej niezależności.

Slogany przygotowane przez sowietów miały wspólny wątek: „Nowa Zelandia przeciw nuklearnemu wyścigowi zbrojeń … Nowozelandczycy formułują niezależną politykę zagraniczną … Nowa Zelandia prowadzi świat w kierunku pokoju”.

Spreparowane przez sowietów hasła prędko się przyjęły.  Wszyscy, z wyjątkiem najbardziej wymagających patriotów, dali się nabrać.  Większość moich rodaków wierzy do dziś w te sowieckie slogany.  Są niemal powszechnie nadal dumni z tego, że dają się manipulować Moskwie.

Mój odważny holendersko-nowozelandzki przyjaciel nauczył mnie, jak naprawdę działa komunizm.

Komuniści ustalają konkretną linię polityczną.  Wówczas, dla przykładu, indoktrynują brytyjskich komunistów w zgodzie z nową linią.  Brytyjscy komuniści następnie wykorzystują ruchy społeczne i związki zawodowe pod ich kontrolą, aby wprowadzić tę linię do polityki brytyjskiej Partii Pracy.

Poprzez szereg kroków, każdy z nich możliwy do zaprzeczenia, polityczna linia komunistów staje się głównym nurtem polityki socjaldemokratycznej, a nawet polityki „konserwatywnej”.

Kiedy tak przygotowana partia „socjaldemokratyczna” zdobywa władzę, polityka komunistyczna staje się prawem w państwie.

Proces ten do dziś dominuje w krajach zachodnich i krajach „trzeciego świata”.

Niedługo będziemy mogli obserwować jego przebieg w Niemczech.

Histeria globalnego ocieplenia, Obamacare, Black Lives Matter [Życie Murzynów ma Znaczenie], radykalny ruch homoseksualny, otwarte granice i masowa migracja, zachodni kościół „woke” [wrażliwość na kwestie bliskie sercu lewactwa], ataki na wojsko i „odmawianie funduszy policji”, to przykłady polityki komunistycznej, która weszła do „głównego nurtu”.  Są setki innych przykładów.  „Polityczna poprawność” jest mechanizmem narzucania przez komunistów pożądanych zmian w świecie kultury.

Żadna z tych odrębnych linii politycznych i ruchów, nie może zostać pokonana przez „wolny rynek”. Współczesny komunizm działa dziś na polu kultury raczej niż gospodarki.  Jeśli chcemy ocalić naszą wolność, musimy stać się „wojownikami kultury” i zaangażowanymi antykomunistami.

WP: Istnieje pewien stereotyp Nowozelandczyka, twardego, ale porządnego, choć może zbyt przejętego rugby.  Jak większość stereotypów, zapewne bardzo odbiega od prawdy.  Mimo to, z Pańskich książek mogłoby wynikać, że wielu jest komunistów na tych rajskich wyspach na Pacyfiku.  Jak to wytłumaczyć?

TL: Nowozelandczycy to wspaniali ludzie.  Są pracowici, lojalni, przyjaźni, odważni na polu bitwy i hojni aż do przesady.  I tak, są najlepszymi rugbistami na planecie Ziemi!

Niestety, większość z nich to socjaliści, choć nie wiedzą nawet, że są socjalistami.

W połowie XIX wieku w Nowej Zelandii osiedliła się angielska szlachta i brytyjscy kupcy – przynieśli ze sobą związki zawodowe.  Ruch zawodowy był wówczas, i pozostaje do dziś, pasem transmisyjnym dla komunizmu.

Społeczny „reformator” William Pember Reeves piastował pod koniec XIX wieku kilka kluczowych stanowisk w rządzie Nowej Zelandii.  Później przeniósł się do Wielkiej Brytanii, gdzie przystąpił do socjalistycznego Towarzystwa Fabiańskiego.

W latach 1935 do 1949, pozostająca pod wpływem komunistów Partia Pracy doszła do władzy, wprowadzając różnego rodzaju elementy państwa opiekuńczego, w tym uspołecznioną opiekę zdrowotną i obfitość zasiłków.

W latach 60., kiedy dorastałem, mieliśmy zasiłki na prawie wszystko.  W latach 70. nasi „konserwatyści” wprowadzili uspołeczniony system odszkodowań za wypadki.  Mieliśmy obowiązkowe członkostwo w związkach zawodowych przez dziesięciolecia.  Mieliśmy podatki w wysokości 66% dochodu, choć byłem zbyt młody, żeby je płacić.  Nasi nauczyciele mówili, że jesteśmy światową potęgą w opiece społecznej.  Byłem bardzo dumny z naszego uzależnienia.

Na początku lat 80. kraj był na granicy bankructwa.  W 1984 roku wybraliśmy nowy rząd Partii Pracy, który dokonał dwóch zasadniczych zmian.

Po pierwsze, polityka antynuklearna, która zniszczyła nasz sojusz wojskowy ze Stanami Zjednoczonymi i Australią.

Po drugie, ogromne obniżki podatków, deregulacja i prywatyzacja – reformy wolnorynkowe.

Gospodarka rozkwitła.  Niewielu obchodziło, że porzuciliśmy naszych amerykańskich i australijskich sojuszników.

Ciekawe, że kontrolowane przez komunistów związki zawodowe nie zrobiły nic, gdy „wolnorynkowi” przywódcy Partii Pracy zwalniali tysiące pracowników rządowych i rozluźniali regulację ważnych sektorów gospodarki.

To dlatego, że działano w myśl zawartego układu.

Nasi komuniści byli całkowicie lojalni wobec Moskwy.  Sowieci pragnęli, aby Nowa Zelandia zerwała z USA i Australią w kwestii swobody poruszania się okrętów nuklearnych na wodach Pacyfiku.  Nowozelandzkim komunistom nakazano wspierać rząd Partii Pracy za wszelką cenę i ignorować tysiące zwolnień – i tak dokładnie postąpili.  Lewica lejburzystów, ich komunistyczni przyjaciele i Moskwa, przejęli kontrolę nad polityką zagraniczną Nowej Zelandii.  Lejburzystowska „prawica” i ich przyjaciele w świecie interesów, przejęli kontrolę nad polityką gospodarczą.  Obie strony były zadowolone.

Od tego czasu lewica Partii Pracy podkopała wiele korzyści gospodarczych, jakie zdołaliśmy osiągnąć w latach osiemdziesiątych.  Umocnili swoją władzę na polu edukacji, w polityce zagranicznej (lubią Chiny bardziej niż USA) i z przyspieszeniem prowadzą Nową Zelandię drogą do komunizmu.

Nasza premier, Jacinda Ardern, jest byłą przewodniczącą młodzieżowego skrzydła Międzynarodówki Socjalistycznej – organizacji całkowicie zinfiltrowanej przez komunistów.  Ardern jest marksistką aż do dna duszy.  Podobnie jak wielu jej ministrów.

Ardern prowadzi Nową Zelandię w ramiona Chin i wprost w paszczę tyranii.  Dotkliwie nadwerężyła gospodarkę, z fanatyzmem zamykając ją z powodu pandemii Covid, skonfiskowała tysiące sztuk legalnie posiadanej broni, dzieli kraj według rasowych podziałów.  Mimo to, połowa ludności ją uwielbia.

 

WP: Przywykliśmy do obrazu Ameryki jako zapory przeciw postępom komunizmu.  Ale czy możemy nadal ufać amerykańskiej potędze w tym względzie, gdy sekretarz stanu do spraw floty określił „cztery C” jako krytyczne wyzwanie dla amerykańskiej potęgi wojskowej?  Chiny, kultura, klimat, Covid…  Ani słowa o najważniejszym „C” – komunizmie.  [kultura, klimat i komunizm zaczynają się od litery „C” po angielsku]

TL: Niestety, za prezydenta Bidena, nie można liczyć na to, że Stany Zjednoczone staną przeciwko komunizmowi.  Mówią nam, że Biden jest umiarkowany.  W rzeczywistości, był jednym z największych wrogów Reagana w Senacie USA.  Sprzeciwiał się wysiłkom Reagana, by powstrzymać komunizm w Ameryce Łacińskiej.  Był częstym gościem w Moskwie.  Zawsze był anty-antykomunistą.

Fiasko w Afganistanie nie powinno pozostawiać wątpliwości.  Kraj ten, wyposażony w wyrafinowane systemy zbrojeniowe i zaawansowaną infrastrukturę wartą miliardy dolarów, został właśnie przekazany komunistycznym Chinom.

Prezydent Trump współpracował z Japonią, Tajwanem, Australią i Indiami, aby obalić Komunistyczną Partię Chin.  Obecnie Chiny nie muszą już martwić się o siły amerykańskie na swojej zachodniej flance.  Teraz nie muszą toczyć wojny na dwóch frontach.  Mogą skupić się wyłącznie na Azji Południowo-Wschodniej i Pacyfiku.  A jednocześnie zagrażają Indiom jeszcze bardziej niż kiedykolwiek dotąd.

Wszyscy sojusznicy Ameryki są bliscy paniki.  Moskwa jest wzmocniona.  Pekin ma przyjaciela w Białym Domu.  Phenian przygotowuje się do zajęcia Korei Południowej.  Iran jest bliski zbudowania bomby nuklearnej.  Kubańczycy i Wenezuelczycy pracują nad poddaniem całej Ameryki Łacińskiej kontroli komunistycznej – od Ziemi Ognistej po prawie już nieistniejącą granicę Stanów Zjednoczonych.

Ameryka niemądrze próbowała rozgrywać Pekin przeciwko Moskwie już od lat 70.  Amerykanie po prostu nie rozumieją, że oba kraje są w bliskim sojuszu gospodarczym, politycznym i wojskowym.  Pomimo mylącej retoryki, a nawet ograniczonego konfliktu zbrojnego na początku lat sześćdziesiątych, Moskwa i Pekin maszerują noga w nogę w swoich planach dominacji nad światem.

Teraz niektórzy, nawet były sekretarz stanu Trumpa, Mike Pompeo (który powinien wiedzieć lepiej), próbują rozgrywać komunistyczny Wietnam przeciwko komunistycznym Chinom.  Musimy spojrzeć prawdzie w oczy i pojąć, że blok komunistyczny (który obejmuje współczesną Rosję) jest zjednoczony przeciwko USA i Zachodowi.  Wygrywają na wielu planach.  Ich połączone siły militarne przewyższają USA w prawie każdej sferze.  Dlaczego jakikolwiek kraj komunistyczny miałby chcieć przejść na przegraną stronę?

Afgańska katastrofa zmieniła cały światowy układ sił na korzyść Pekinu i Moskwy.

Pod obecną administracją, Stany Zjednoczone działają bardziej konsekwentnie na rzecz komunizmu (zagranicznego i krajowego) niż przeciwko niemu.

Biorąc pod uwagę długą historię rodziny Bidenów i długą procesję pro-pekińskich nominacji ze strony administracji Bidena, nie powinno to nikogo dziwić.

Gdyby administracja Bidena była tylko głupia albo niekompetentna, czy nie popełniłaby od czasu do czasu błędu na naszą korzyść?

Polityka zagraniczna USA jest teraz prowadzona tak, jakby Xi Jinping był w Białym Domu.  Być może dlatego, że w pewnym sensie jest w Białym Domu.

 

WP: W swojej książce, „Czerwoni Białego Domu”, (por. „Niech wie prawica, co robi lewica”) http://wydawnictwopodziemne.com/2021/08/22/niech-wie-prawica-co-robi-lewica/ pokazuje Pan wszechobecny wpływ marksistów, trockistów, maoistów w amerykańskim społeczeństwie.  Jak do tego doszło?  Dlaczego nikt tego nie zauważył?

TL: Amerykańskie mechanizmy bezpieczeństwa wewnętrznego przeciwko komunizmowi były pod ostrzałem jeszcze przed drugą wojną światową.  Są właściwie martwe od lat 90.

Oskarżenia o „makkartyzm” – termin wymyślony przez Komunistyczną Partię USA – były używane do odsuwania na margines polityków, którzy chcieli przeciwstawić się masowej infiltracji niemal każdej instytucji – od Hollywoodu po kościoły, od uniwersytetów i związków po Partię Demokratyczną i Big Tech [wielkie firmy technologiczne z Silicon Valley].

Tak więc pokolenie wojny wietnamskiej, a następnie ludzie, którzy maszerowali w demonstracjach na rzecz Sandinistów i FLMN w latach 80. i 90., teraz rządzą Ameryką.

Nikt nie ostrzegł Amerykanów, ponieważ media same się zakneblowały, a służby wywiadowcze zostały skompromitowane, po czym popchnięto je w złym kierunku.  Jeden z ostatnich prawdziwych antykomunistów w rządzie USA, poseł Larry McDonald, konserwatywny Demokrata z Georgii, zginął, gdy południowokoreański samolot 007 został zestrzelony w „sowieckiej” przestrzeni powietrznej we wrześniu 1983 roku.

Na pewno nie muszę przypominać Polakom o niebezpieczeństwach, jakie niesie ze sobą pozwolenie waszym antykomunistycznym przywódcom na loty w pobliżu rosyjskiej przestrzeni powietrznej.

Następne pokolenie przywódców jest jeszcze bardziej niebezpieczne.  Mówiłem w moim filmie pt. „Wróg wewnątrz”, że co najmniej 100 członków Kongresu i 20 senatorów pozostaje w ścisłej komitywie z komunistami, islamistami, albo i z jednymi, i z drugimi, i nie zdołaliby sprostać wymaganiom stawianym kandydatom na kierowcę szkolnego autobusu.  Ale w Kongresie Stanów Zjednoczonych nie sprawdza się przeszłości kandydatów.

Skrajna lewica i komuniści dominują każdą ważną komisję senacką i kongresową – w tym komisje do spraw obrony, bezpieczeństwa wewnętrznego, wywiadu, szkolnictwa, sądownictwa – można wybrać dowolną, a na pewno to oni ją kontrolują.

Trzeba przyznać, że prezydent Trump i kilka innych osób, sprawiło, że można mówić ponownie o komunizmie w Ameryce.  Niestety, z powodu stronniczych mediów większość Amerykanów nie rozumie, że politycy tacy jak Rashida Tlaib, Ilhan Omar i Alexandria Ocasio-Cortez są komunistami.  Nie mają pojęcia, że Black Lives Matter to projekt komunistycznych Chin.  Nie rozumieją, że ludzie pracujący nad zamknięciem produkcji energii w USA, otwarciem granic i zalewaniem Stanów Zjednoczonych nielegalnymi emigrantami, to głównie antyamerykańscy marksiści.

Media mówią nam, że ci ludzie są „liberałami” lub „postępowcami” i w ten sposób komuniści się kryją.

Większość Amerykanów nie rozumie, że komunistyczne Chiny zabijają tysiące dzieci fentanylem.  Albo, że Pekin kupuje ich polityków i liderów biznesu, ich gospodarstwa rolne i fabryki, niszcząc ich gospodarkę przy pomocy pandemii Covid i pomagając ukraść ich wybory.

Nie łączą indoktrynacji swoich dzieci w szkołach i Big Tech, ruchu LGBT i lewackich tendencji ogarniających zachodnie kościoły.

Wszystkie te negatywne zjawiska mają charakter komunistyczny.  Amerykanie widzą te problemy.  Dzięki imprezom Tea Party, dzięki kilku odważnym komentatorom i prezydentowi Trumpowi, wielu zaczyna teraz zdawać sobie sprawę, że wszystkie te ruchy są napędzane przez komunistów.

Następne pokolenie przywódców lewicy jest jeszcze bardziej komunistyczne niż poprzednia generacja.  Jednak zwykli patrioci nigdy wcześniej nie byli tak liczni, a teraz stają się coraz bardziej antykomunistyczni.

WP: Pokazał Pan, jak głęboko zakorzenione i szeroko rozpowszechnione są lewicowe instytucje w Stanach Zjednoczonych.  Ale muszą przecież istnieć w Ameryce także siły konserwatywne, w opozycji wobec destrukcji rodziny i wszelkich tradycyjnych wartości, tak bezlitośnie niszczonych przez modnych komunistów.  Czy istnieje jakakolwiek szansa, że pojawi się nowy Ronald Reagan?

TL: Tak.  Kiedy podróżuję po całym tym wielkim kraju, widzę setki tysięcy ludzi, którzy po raz pierwszy w historii angażują się w politykę.  Spotykam byłych lewicowców na prawie każdym spotkaniu – ludzi, którzy porzucili socjalizm i komunizm i włączyli się w sprawę wolności.  Miliony wyborców porzuciły już partię Demokratów, która zdradziła ich wiele lat wcześniej.

Czasami ludzie muszą zbliżyć się do utraty wolności, zanim docenią, czym ona dla nich jest.  To odczucie wzrasta w każdym Stanie związku.

Miliony Amerykanów siedziały w domu podczas blokady spowodowanej przez Covid.  Czytali komunistyczne podręczniki swoich dzieci.  Obserwowali, jak ich miasta płoną, a ich gospodarka jest niszczona.  Oglądali skradzione na ich oczach wybory w najbogatszym i najbardziej wolnym kraju na świecie.  Są zaszokowani, przerażeni i rozzłoszczeni.  W rezultacie, miliony z nich zaczynają działać.

Widzę wszędzie młodych patriotów, którzy znają Konstytucję Stanów Zjednoczonych o wiele lepiej niż ich rodzice, podnoszą głowy w każdym Stanie, który odwiedzam.  Są wśród nich tysiące potencjalnych przywódców.

Zadanie mojego pokolenia polega na odpychaniu komunistów tak daleko, jak to możliwe.  Musimy ich pobić przy każdej okazji.  Musimy tworzyć przestrzeń, w której nowi przywódcy będą mogli wysunąć się na czoło z szeregów.

Jest wielu potencjalnych Ronaldów Reaganów.  Wyobrażam sobie takich, którzy wykorzystają idealistyczną wizję Reagana i populizm Trumpa dla stworzenia nowego ruchu wolnościowego i znacznie rozsądniejszej polityki konserwatywnej.  Zanika elitaryzm i lenistwo starej partii Republikańskiej.  Rozpaleni młodzi aktywiści osiągają przewagę w partii Republikańskiej w całym kraju.

Nadchodzące pokolenie przywódców nie będzie musiało marnować energii na walkę ze starą gwardią Republikańskiej partii, jak musieli to czynić Reagan i Trump – będą mieli za sobą zwykłych ludzi, i ci ludzie staną się partią.



http://wydawnictwopodziemne.com/2021/10/17/tylko-prawda-moze-nas-uratowac-wywiad-z-trevorem-loudonem/comment-page-1/#comment-92384

39 Komentarz(e/y) do “Tylko prawda może nas uratować.
Wywiad z Trevorem Loudonem”

Zaloguj się, aby komentować